Galerie handlowe w dużych azjatyckich
metropoliach to coś więcej niż przestrzeń handlowa czy
szeroki asortyment dóbr i towarów dla tych bogatszych klientów.
Tutejsze galerie to coś więcej, niż oferta namiastki kulturalnej w
postaci kina z popcornem w europejskiej cenie i coś więcej, niż
weekendowy wypad z domu, z braku lepszego pomysłu wynikający.
Galerie handlowe to enklawy luksusu.
Galerie to oferta upragnionej ucieczki. Ucieczki przed dokuczliwym
upałem, przed hałasem, przed brudem. To ucieczka przed
niedoskonałościami infrastruktury drogowej i organizacji ruchu, to
ucieczka przed przygnębiającą i przytłaczającą zabudową
przestrzenną własnego miasta. Dla niektórych to też możliwość
wskoczenia na chwilę do tego lepszego (luksusowego) świata.
"ETNO" REFLEKSJE
(93)
"LP" - niekoniecznie
(4)
alkohol
(4)
ARMENIA
(1)
AUTOSTOP
(29)
AUTOSTOPEM DO CHIN
(8)
bajka
(1)
BANGLADESZ
(9)
BORNEO
(2)
BRUNEI DARUSSALAM
(1)
CHINY
(25)
depresja
(1)
DZIWADŁA AZJATYCKIE CZY DZIWNY TURYSTA
(6)
festiwal
(2)
FILIPINY
(6)
FILMY
(3)
FINANSE
(4)
FOTORELACJE
(50)
FRYZJER
(3)
fura
(8)
FURĄ PO KIRGISTANIE
(6)
gazeta
(1)
giełda samochodowa
(5)
gołębie
(1)
GRUZJA
(3)
herbata
(1)
HONG KONG
(3)
hotel
(3)
INDONEZJA
(22)
jedzenie
(5)
języki
(1)
KAMBODŻA
(5)
kapurung
(1)
karaluchy
(1)
KARTA PLANETA MŁODYCH
(3)
karty i bierki
(1)
kawa
(4)
KAZACHSTAN
(7)
kible
(1)
Kielce
(1)
KIRGISTAN
(24)
kocury
(2)
kolej
(9)
KOSZTY
(37)
kowalski w podróży
(19)
LAOS
(12)
ludzie
(80)
LULI
(5)
MAKAO
(1)
MALEZJA
(13)
mandaty
(1)
marszrutka
(1)
mądralowanie
(4)
miejsca
(64)
MJANMA (BIRMA)
(12)
MOŁDOWA
(1)
MONGOLIA
(9)
monk sandals
(1)
my turysty
(26)
nieśmiertelny pułk
(1)
nikiel
(2)
nóż
(1)
ODDAWANIE KRWI
(3)
pieregońszczyki
(3)
płow
(1)
policja
(3)
POLSKA
(4)
PRAKTYCZNIE
(85)
projekt badawczy
(2)
przygotowania przed wyjazdem
(7)
ROSJA
(20)
ryż
(1)
selfie
(1)
SINGAPUR
(3)
slow travel
(40)
slow turystyka
(11)
słonecznik
(1)
small talk
(7)
sprzedaż samochodu
(3)
sprzedaż samochu
(1)
straty w drodze
(2)
street art
(2)
styl życia
(34)
Sulawesi
(1)
sytuacje
(50)
szok
(5)
ślub
(5)
TADŻYKISTAN
(2)
TAJLANDIA
(27)
talizmany
(2)
targ zwierząt
(1)
telefon
(1)
tolerancja w drodze
(20)
tradycja
(8)
transport
(31)
transsib
(3)
trekking
(4)
UBEZPIECZENIE
(2)
walki kogutów
(2)
wielki brat patrzy
(2)
WIETNAM
(9)
WIZY
(7)
wskazówki
(22)
wydarzenia
(7)
Z INNEJ BECZKI
(58)
zakup samochodu
(4)
zestawienia
(4)
życie
(32)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsca. Pokaż wszystkie posty
piątek, 11 listopada 2016
wtorek, 6 września 2016
Jak kupuje się samochód w Kirgistanie. vol.2
Zakup samochodu od miejscowego w
Kirgistanie nie jest niczym skomplikowanym. Dobrze jest, oczywiście,
znać język rosyjski w stopniu komunikatywnym. Co nie zmienia faktu,
że nawet bez znajomości języka rosyjskiego samochód damy radę
kupić bez pomocnika/pośrednika. Po prostu przegramy w negocjacjach
cenowych i zapłacimy więcej. Większego bólu nie ma.
Etykiety:
"ETNO" REFLEKSJE,
fura,
giełda samochodowa,
KIRGISTAN,
ludzie,
miejsca,
PRAKTYCZNIE,
slow travel,
styl życia,
wskazówki,
zakup samochodu,
życie
niedziela, 4 września 2016
Jak kupuje się samochód w Kirgistanie vol.1
Jeśli interesuje nas eksploracja Kirgistanu własnym samochodem, można odwiedzić tutejsze giełdy
samochodowe w celu nabycia odpowiedniego środka transportu.
Najlepiej samochód kupić w Biszkeku (gdzie wybór jest większy a
ceny nieco niższe) i potem próbować sprzedać go w Oszu (gdzie
pomimo widocznego nadmiaru samochodów na drogach popyt na dwuślady
wcale nie maleje, a sprzedając samochód mamy szansę na uzyskanie
wyższej ceny). Konferencja w Oszu, która sprawiła, że zawitaliśmy
w
Kirgistanie,
wymusiła na nas zupełnie odwrotne działanie. Z tego powodu
zaczęliśmy odwiedzać giełdę w Oszu w poszukiwaniu tego
najlepszego pojazdu do 1.000 USD (ok. 68.500 somów), bo taką granicę sobie
założyliśmy. Giełda samochodowa znajduje się pod Oszem, przy
trasie w stronę Aravania. Dojedziemy tam z okolic centrum marszrutką
128 (jedzie ulicą Masalyeva). Oprócz tego dowiozą nas tam
marszrutki kursujące na trasie Osz – Aravan. Należy pytać się o
avto rynok,
czyli właśnie giełdę samochodową. Wszyscy panowie będą
wiedzieć, o które miejsce chodzi.
wtorek, 21 czerwca 2016
Życie w depresji
Turfan
zaskoczył nas zmianą krajobrazu, temperatur i ogólnie pogody.
Byliśmy w drodze z Syczuanu do Urumczi a dalej do Kaszgaru, skąd
mieliśmy już rzut beretem do kirgiskiego miasta żółtych skał,
czyli Sary Tasz. Od ponad tygodnia zmagaliśmy się z niskimi
temperaturami i śniegiem. W tym regionie Chińskiej Republiki
Ludowej, listopad to kiepska pora dla budżetowego backpackera. Nie
ma już spania w jurtach, słabo z łatwym dostępem do atrakcji i
ofert z biur podróży. Do tego wieczorem słupek rtęci w
termometrze potrafi spaść do minus dwudziestu stopniu, a większość
hosteli wita nas kłódką na drzwiach i zabitymi okiennicami. Kończą
się folderowe obrazki jesiennych drzewek na tle ośnieżonych turni
i grani. Sezon turystyczny zamiera tutaj wraz z październikiem i
większe grupy turystów znikają razem z ostatnim opadłym na ziemię
liściem.
piątek, 6 maja 2016
Czas na bajkę
Południowy
brzeg Issyk-kula kryje w sobie wiele fajnych miejsc i wcale nie
trzeba się bardzo namęczyć, aby znaleźć do nich drogę. Jednym z
takich miejsc jest tzw. kanion bajka (ros. каньон сказка).
Nie wiem czy widok to prosto z bajki – wyrosłem m.in. na
gumijagodach, wilku z petem, Dobromirze i ryjącym beret kolesiu z
magicznym ołówkiem – jednakże, bez dwóch zdań, chętnie obejrzę jeszcze raz taką bajkę!
poniedziałek, 2 maja 2016
Shop house style
Ulice
Hanoi, Ho Chi Minh, Bangkoku, Georgetown czy Phnom Penh są
zdominowane przez wąskie, najczęściej dwu-, trzy- lub
czterokondygnacyjne budynki. Część z nich to tzw. shop house.
Moda na tego rodzaju konstrukcje przybyła na tereny Azji
Południowo-Wschodniej z Państwa Środka. Przykłady podobnej
architektury można spotkać na obszarze Laosu, Wietnamu, Kambodży,
Tajlandii, Malezji, w Indonezji i Singapurze.
środa, 27 kwietnia 2016
Ryżowa rekreacja trekkingowa
Ryżowe
wspomnienia z września 2015. W
Banaue postanowiliśmy poszlajać się nieco po słynnych tarasach.
Można to zrobić na własną rękę albo poszukać przewodnika w
mieście (będzie drożej) lub gdzieś po drodze w chacie miejscowego
(będzie adekwatnie do naszych zdolności negocjacyjnych). Wybraliśmy
opcję samodzielną i po jakichś trzech godzinach łażenia pięknie
zgubiliśmy szlak. Zgubienie szlaku nie jest czymś trudnym
(przestrzegają przed tym pracownicy hosteli), bo nie poruszamy się
po typowych ścieżkach. Ich miejsce zajmują betonowe lub gliniaste
krawędzie poletek i to po nich właśnie chodzimy podczas ryżowego
trekkingu :) Długość marszu uzależniona jest od rodzaju „pętelki”
jaką chcemy przemaszerować. Nasza rundka trwała jakieś sześć
godzin, przy czym dobrą godzinę zastanawialiśmy się gdzie to w
ogóle jesteśmy i jak iść dalej. Wbrew pozorom o utratę
orientacji pośród poletek nietrudno! Nie ma co jednak dramatyzować.
Tam też gdzieniegdzie żyją ludzie, więc zawsze znajdzie się
jakaś dobra dusza, która wskaże właściwy kierunek albo, jak to
było w naszym przypadku, za jakąś opłatą doprowadzi do
zabudowań Banaue.
sobota, 23 kwietnia 2016
Treserzy gołębi z Dżakarty
Dżakarta jest przeszyta siecią
kanałów z wodą o wątpliwej czystości. Kanały są gęsto
zasiedlone przez biedniejszych mieszkańców i w wielu miejscach
przypominają rozległe slumsy bądź dosłownie są nimi. W 2015
roku rozpoczął się proces wysiedlania najuboższych mieszkańców
znad kanałów z centralnej części stolicy. Projekt zakłada
oczyszczenie miasta i poprawę jego wizerunku wśród przyjezdnych
zza granicy. A tych jest coraz więcej, bo na początku czerwca 2015
złagodzono przepisy wizowe dla turystów z wielu nowych krajów. Od
tamtej pory, przy pobycie do 30 dni, również Polacy nie płacą za
wizę turystyczną.
czwartek, 7 kwietnia 2016
TOP 7 TO DO in OSH
Osz jest nieoficjalnie południową
stolicą Kirgistanu oraz miastem dużo bardziej tradycyjnym, żeby nie
powiedzieć konserwatywnym. Większość podróżujących traktuje to
miejsce jako punkt przesiadkowy w drodze z Kirgistanu do Chin lub też
jako ostatni punkt z dostępną cywilizacją przed wjazdem w dzikość
Pamiru. Choć nie jest to miasto szczególnie ekscytujące, mam pewne
wrażenie, że jest ono jednak ciągle dość niedoceniane i
sprowadzane do roli przymusowego węzła przesiadkowego w cztery
strony świata.
piątek, 25 marca 2016
Killing machine
Dakan,
czyli walki kogutów, to cosobotnia rozrywka części męskiej
naszej mahalli. Dakan to też sam kogut, zapaśnik, fighter
zawzięty. Fighter, który nie zejdzie ot tak z areny. Zostanie na
niej aż do ostatnich sił albo trafi do gara, by wkrótce potem
odrodzić się w postaci pysznej i tłustej szorby. Dakan
to męskość i siła. Dlatego też za dobrego koguta płaci się na
bazarach w oszskim okręgu prawie tyle, co za barana. Im większy
drań i bardziej agresywny, tym lepiej.
sobota, 19 marca 2016
Fryzjer z Luli mahalla
Na
lutowe strzyżenie przyszła pora akurat w momencie, kiedy
wprowadziliśmy się do Luli mahalla, czyli tzw. (choć nie do końca
poprawnie) cygańskiego kwartału. Dzięki temu otrzymałem znakomitą
okazję do, po pierwsze – pozbycia się denerwującej szczeciny, a
po drugie – do zyskania kilku punktów wśród mieszkańców
mahalli. Bo w końcu inostraniec, a chodzi tam gdzie i my.
piątek, 11 marca 2016
Nocny spektakl na Sulawesi
Jak już wspomnieliśmy, do kopalni niklu na Sulawesi nie udało się nam dostać. Jedna dobra dusza chciała nas tam
wprowadzić, ale na przeszkodzie stanął brak wiz biznesowych (przepis podobno wprowadzili od 2015, czyli dokładnie wtedy kiedy odwiedziliśmy indonezyjskie zakamarki). Mimo
dobrych chęci, nie byliśmy w stanie tego przeskoczyć.
Zadowoliliśmy się zatem nocnym spektaklem przez metalową siatkę.
A było na co popatrzeć! :-)
poniedziałek, 7 marca 2016
zielone złoto
Drogi w znakomitej kondycji, zadbana
okolica, szkoły, przedszkola, place zabaw i dostęp do
elektryczności. Tak wita nas indonezyjska prowincja Sorowako w
południowej części Sulawesi wraz z jej bajecznymi jeziorami
Matano, Towuti i Makalona. Od miejscowych dowiadujemy się, że
jeszcze w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych zeszłego
stulecia, wszystko wyglądało zupełnie inaczej, a okolica była
dosłownie zapomniana przez świat.
niedziela, 28 lutego 2016
TOP TEN TO-DO list in Bishkek
Ostatnio nie piszemy, ale mamy dobre usprawiedliwienie: jakiś czas
temu zamieszkaliśmy w "Lyuli Mahalla", czyli dzielnicy, gdzie żyje
tzw. grupa etniczna Luli, powszechnie, choć nie do końca
prawidłowo, zwana centralnoazjatyckimi Cyganami. Jest nam tu bardzo
dobrze, ale wszelkie luksusy, typu prąd, woda, o internecie nie
wspominając, są mocno ograniczone. Dziś na moment zawitaliśmy do
cywilizacji, więc słów kilka o bardzo przyjaznym Biszkeku. W końcu
sezon na Azję Centralną tuż tuż:)
poniedziałek, 1 lutego 2016
Wbita na czekoladę
W
przeddzień wyjazdu z Ałmaty postanowiliśmy zwiedzić miejscową
fabrykę czekolady Rahat. Zamarzyły się nam degustacja a wraz z nią
pijalnia gęstej i gorącej czekolady.
Fabryka
mieści się naprzeciw Zielonego Bazaru, zajmując całą
powierzchnię pomiędzy ulicami Zhibek Zholu i Makataeva.
niedziela, 29 listopada 2015
Rest area
Rest
area w wydaniu tajskim, a już w szczególności w wydaniu
malezyjskim, to nie jakiś tam placyk, gdzie kierowca może
rozprostować nogi, wypoczywając przed kolejnym odcinkiem drogi i
skorzystać z toalety. Rest area
przypomina tutaj zachodnie
resty przy
autostradach. To zorganizowany kompleks
handlowo-usługowo-rekreacyjny, a czasem (patrz Malezja) również i
religijny.
czwartek, 8 października 2015
5 powodów, dla których nie pokochaliśmy Manili
Nie można osądzać miasta po
kilku dniach w nim spędzonych. Niemniej jednak zawsze można
podzielić się luźnymi spostrzeżeniami i pierwszymi wrażeniami z
pobytu w nim. W naszym przypadku stolica Filipin raczej nie zajmie
pierwszego miejsca na liście ulubionych stolic świata, gdyż, no
właśnie, te pierwsze impresje nie były najlepsze. Dlaczego?
poniedziałek, 5 października 2015
Tana Toraja, czyli pozytywne konsekwencje nieodpalenia skutera i o tym, że warto zatrzymać się przy budce z naleśnikami
O
walkach byków, hucznych pogrzebach, zebraniach na szczeblu gminnym i
gościnnych lekcjach w miejscowych szkołach przeczytacie w kolejnym
poście :)
Są
takie miejsca, które nie chcą nas wypuszczać ze swoich objęć.
Jednym z nich okazała się Toraja, czyli dosłownie region górski w
południowym Sulawesi. Nie spodziewaliśmy się po nim niczego poza
wieloma typowo turystycznymi atrakcjami, ale otrzymaliśmy znacznie
więcej.
czwartek, 24 września 2015
10 powodów, dla których warto odwiedzić Dżakartę!
Nie
wierzcie przewodnikom, które wmawiają nam, że stolica Indonezji
jest nudna, niebezpieczna i niewarta uwagi. Dżakarta jest bardzo
przyjazną metropolią z sympatycznymi mieszkańcami i miejscami
jeszcze nieodkrytymi przez rzesze turystów. Warto tu być przed
nimi;)
wtorek, 15 września 2015
ZOO w Dżakarcie
Wspomnienia z warszawskiego ogrodu
zoologicznego, i być może z zoo w ogóle, zapewne wszyscy mamy
podobne. Drapieżne koty w klatkach, różnobarwne ptaki, słonie i
pawiany lśniące różem z wiadomej strony. Do tego niezapomniane
spotkania z gadami w terrariach oraz obowiązkowy popcorn, wata
cukrowa i balonik ze Spidermanem albo buźką pięknej Arielki.
Teraz, jak przypuszczam, ich miejsce zajmują bohaterowie kreskówek
i filmów animowanych nowszej generacji. Być może z powodu takich
wspomnień nie zaglądałem już później do zoo w innych miastach w
Polsce i w Europie. Być może
wyrosłem z waty cukrowej – w co wątpię – lub zwyczajnie, widok
zwierząt w klatkach przestał budzić we mnie pozytywne, dziecięce
emocje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Garść publikacji naszych i o nas
- etnologia.pl - Luang Prabang. Mnisi - specjalność zakładu
- etnologia.pl - O Karczebach Adama Pańczuka
- etnologia.pl - Recenzja książki Zygmunta Baumana: Straty uboczne
- etnologia.pl - Zapiski naddniestrzańskie
- etnosystem.pl - Agrafka i Sznurek na tropie Cyganów
- etnosystem.pl - Fuczka, czyli evening snack z Bangladeszu
- etnosystem.pl - Kluski przez most
- etnosystem.pl - Laotańskie bombies
- etnosystem.pl - Tunele Cu Chi. Wietnam
- Kocie Sprawy - Borneo. Kot najlepiej poinformowany
- Kocie Sprawy - Klara z Matraman
- Kocie Sprawy - Malezyjskie Purrfect Cat Cafe
- Magazyn Parabuch - Armia. Marzenie nieulotne
- Magazyn Parabuch - Azjatycki street food
- Magazyn Parabuch - Go-jek, czyli Indonezja na skuterze
- Magazyn Parabuch - Kobiety z tatuażami za 27 dolarów
- Magazyn Parabuch - Podróż to spotkanie z innnym
- Magazyn Parabuch - This is Vietnam
- Mandragon.pl - Łodzią po Jeziorze Inle
- Medycyna i pasje - Basowiszcza
- Medycyna i pasje - Festiwal Etno Kraków
- Medycyna i pasje - Recenzja książki: Cyganie. Spotkania z nielubianym narodem
- Medycyna i pasje. Recenzja książki Adrzeja Stasiuka: Życie to jednak strata jest
- Medycyna i pasje - Zofia Rydet w MSN. Recenzja wystawy
- monoloco.pl - Agrafka i sznurek. (Etno)wyprawa Doroty i Bartka
- monoloco.pl - Chińska prowincja, czyli skaczące tygrysy i domki twierdze
- monoloco.pl - Kolej transsyberyjska
- monoloco.pl - Poradnik taniego podróżowania po Birmie
- monoloco.pl - Singapur z małym budżetem
- Planeta Młodych - Agrafka i Sznurek
- Projektor - kielecki magazyn kulturalny (marzec-kwiecień 2018) / Metaloplastyczna gra, s.24-25
- Projektor - kielecki magazyn kulturalny (styczeń-luty 2018) / Między egzotycznym mitem a brutalnym naturalizmem (Wizerunek Romów w produkcjach filmowych), s. 32-33, DNB
- Projektor - kielecki magazyn kulturalny (listopad-grudzień 2017) / Voyeuryzm i mroczne inspiracje (recenzja serialu The Fall), s. 22-23, DNB
- Projektor - kielecki magazyn kulturalny (maj-czerwiec 2017) / Muzeum w Vence, s.16-17, DNB
- Projektor - kielecki magazyn kulturalny (marzec-kwiecień 2017) / Kirgiz zszedł z konia?, s.14-15; DNB
- Projektor - kielecki magazyn kulturalny (styczeń-luty 2017) / Co mówi moje ubranie? (Antropologia mody), s.3-5
- Zwierciadlo.pl - Herbata pu-erh - czarna czy czerwona?