Niestety,
przekraczając kolejne granice, wciąż jesteśmy zobowiązani płacić
dodatkowe i zupełnie nieplanowane azjatyckie myto. Sytuacja to
kuriozalna i mało zabawna. Mieliśmy nadzieję, że świat
przestanie nas okradać zaraz po dobiciu do Bangkoku i osiedleniu się
tam na dłuższy czas, bo w końcu złodziejską daninę spłaciliśmy
co do grosza, ale nie! Jakby tego było mało, w drugim etapie
azjatyckiej przygody, przyszła pora na odsetki.
DO KITU TAKIE
JEŻDŻENIE!!!